Hydrotechnika Wiadomości
5 Minut czytania

Polska zagrożona niedoborami wody

Poziom retencji w Polsce wynosi tylko 6,5 proc., podczas gdy w całej Europie ten odsetek jest znacząco wyższy i np. w Hiszpanii sięga aż 45 proc. Jak podają Wody Polskie, aby sprostać potrzebom gospodarki i przeciwdziałać skutkom suszy, poziom retencji w Polsce powinien być przynajmniej dwukrotnie wyższy.

 
Zdjęcie: Newseria.pl
Zdjęcie: Newseria.pl
To wymaga jednak nie  tylko rozwiązań prawnych i  środków finansowych w  ramach dedykowanych programów wspierania retencji, ale również edukacji, budowania szerokiej świadomości społeczeństwa odnośnie do zmian klimatycznych i  możliwości ograniczania ich skutków. – Musimy też dać projektantom i  deweloperom odpowiednie narzędzia, żeby dobrze projektowali nasze miasta – podkreśla prezes Retencja.pl Tomasz Grochowski.

– Wody Polskie raportują, że retencjonowanie w  Polsce jest na poziomie 6–7 proc., podczas gdy średnia europejska sięga 15–20 proc. Natomiast my – bazując na naszej wiedzy związanej z  pracą dla  miast – wiemy, że ta retencja w  miastach jest zdecydowanie mniejsza. I to wynika przede wszystkim z  faktu, że brakuje zbiorników retencyjnych, które są po prostu kosztownymi inwestycjami  –
mówi Tomasz Grochowski.

W Polsce na jednego mieszkańca przypada rocznie około 1,8 tys. m³ wody, ale w  okresach suszy jej ilość spada nawet do 1,1 tys. m³. W Europie średnia jest prawie trzykrotnie wyższa i  wynosi ok. 5 tys. m³ na osobę. Tymczasem według definicji przyjętej przez  ONZ granicą „stresu wodnego”, czyli zagrożenia deficytem wody, jest próg 1,7 tys. m³ na osobę. Tym samym Polska jest jednym z  państw najbardziej zagrożonych kryzysem wodnym, który postępuje wraz ze zmianami klimatycznymi. Dlatego – jak podkreśla PGW Wody Polskie – potrzebne są kompleksowe działania w  celu zachowania zasobów wodnych na poziomie, który będzie wystarczający dla  rosnącej populacji mieszkańców Polski, dla  rolnictwa i  innych gałęzi gospodarki.

Takim działaniem jest właśnie retencja, czyli zachowanie wody opadowej w  miejscu, gdzie ona spadła. Zbiorniki retencyjne gromadzą ją w  okresie nasilonych opadów i  stanowią rezerwuar wody na czas suszy.
 
Zdjęcie: luctheo, pixabay.com
Zdjęcie: luctheo, pixabay.com

– Jest szereg programów, które wspierają retencję –  zauważa prezes zarządu Retencja.pl. – Był program Moja Woda, który pozwalał na to, żeby każdy Jan Kowalski w  Polsce mógł retencjonować wodę i  otrzymać 80 proc. zwrotu z  finansowania takiej inwestycji. Są programy takie jak w  Gdańsku czy w  Gdyni, które finansują zbiorniki retencyjne i  ogrody deszczowe zarówno dla  domów jednorodzinnych, jak i  wspólnot mieszkaniowych. W Katowicach był program, który wspierał zielone dachy i  każdy obiekt, który go posiadał, był zwolniony z  podatku od nieruchomości. Z kolei we Wrocławiu program Złap Deszcz motywował do tego, żeby zainwestować w  infrastrukturę, która zatrzyma wodę w  miejscu jej powstawania, i  przez ostatnie dwa lata zaakceptowano w  nim ponad 400 wniosków. Widać więc, że te programy działają i  też mam nadzieję, że ich oferta w  najbliższych latach będzie bogatsza.

Obecnie przepisy pozwalają na tworzenie przydomowych oczek wodnych i  ogrodów deszczowych zasilanych wodami opadowymi bez zgód czy pozwoleń wodnoprawnych. Właściciele działek, ogródków i  gospodarstw rolnych mogą przy tym skorzystać z  samorządowych i  rządowych programów wspierania retencji, jak np. flagowa Moja Woda, koordynowana przez  Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i  Gospodarki Wodnej. Wnioskodawcy mogą uzyskać w  tym programie dofinansowanie do 5 tys. zł (do 80 proc. kosztów inwestycji) m.in. na utworzenie oczka wodnego. W dwóch dotychczasowych edycjach złożono już ponad 55 tys. wniosków. Termin nowego naboru nie  został jeszcze ogłoszony, ale „Moja Woda” to program przewidziany na lata 2020-2024.

Jak podkreśla prezes Retencja.pl Tomasz Grochowski, oprócz tego typu programów i  finansowania inwestycji związanych z  retencją konieczne jest też budowanie wśród Polaków świadomości odnośnie do zmian klimatycznych i  możliwości ograniczania ich skutków.

– Zbiorniki retencyjne są kosztowne, więc potrzebny jest strumień finansowania i  programy, które będą to wspierały, a przede wszystkim większa świadomość decydentów. Ale na końcu tego procesu jest również świadomość każdego z  nas –
mówi ekspert. – Tę świadomość powinniśmy budować już od najmłodszych lat, żeby przyszłe pokolenia – wchodząc w  dorosłe życie – miały świadomość pewnych konsekwencji, które wynikają ze zmian klimatycznych.

PGW Wody Polskie podaje, że w  Polsce jest około 100 dużych, sztucznych zbiorników wodnych, a ilość zmagazynowanej w  nich wody wynosi ok. 4 mld m3 , co stanowi ok. 6,5 proc. objętości średniorocznego odpływu rzecznego. Dla porównania, w  Hiszpanii poziom retencji sięga aż  45 proc. przy 1,9 tys. zbiorników. Ministerstwo Infrastruktury wskazuje, że duże zbiorniki retencyjne w  Polsce posiadają sumaryczną pojemność 3-krotnie niższą od uznawanej w  Europie za wystarczającą dla  bezpiecznego zaopatrzenia w  wodę i  zapewniającą wystarczający poziom ochrony przeciwpowodziowej (program wieloletni pn. „Gospodarowanie zasobami wodnymi w  Polsce”). Aby sprostać potrzebom gospodarki i  skutecznie przeciwdziałać zarówno skutkom suszy, jak i  powodzi – poziom retencji w  Polsce ma zostać zwiększony do ok. 15 proc. (czyli 8,4 mld m sześc. magazynowanej wody). Zgodnie z  założeniami rządowej strategii ten cel ma zostać osiągnięty do 2027 roku.

– Jeżeli chcemy, żeby projektanci i  deweloperzy projektowali nasze miasta dobrze  – tak, aby osiedla mogły zatrzymywać wodę i  potem ponownie ją wykorzystywać np. do celów przeciwpożarowych czy podlewania zieleni – musimy też dać im w  tym celu odpowiednie narzędzia. Stworzyć możliwości do tego, żeby projektanci mogli odpowiednio wyliczyć zbiorniki retencyjne czy systemy rozsączające –
podkreśla Tomasz Grochowski. – Szereg miast udostępnia już takie narzędzia, np. kalkulatory dla  projektantów i  zwykłych obywateli, które pozwalają na oszacowanie opadów, zaznajomienie się z  danymi i  dobranie chociażby małego zbiornika retencyjnego.

Źródło: tekst Newseria.pl
Kalendarium wydarzeń
Sklep internetowy NBI