Budownictwo Wiadomości
3 Minuty czytania

Zwarta i wysoka zabudowa w miastach potęguje odczuwanie stresu

Gęsto zaludnione środowiska miejskie, w których dominują drapacze chmur, zwiększają u ludzi poziom stresu i przyspieszają bicie serca.

 

Zdjęcie: Newseria.pl
Zdjęcie: Newseria.pl

Z kolei ciche,  mniej zagęszczone i  zielone obszary podmiejskie sprzyjają relaksowi, kreatywności i  poprawie nastroju – wynika z  badań przeprowadzonych przez  naukowców z  Bond University w  Australii. Zrozumienie, w  jaki sposób środowisko wpływa na zdrowie i  emocje ludzi, pozwoli projektować miasta, w  których mieszkańcy będą lepiej funkcjonować i  cieszyć się lepszym zdrowiem, zwłaszcza psychicznym. Zdaniem badaczy urbaniści i  deweloperzy powinni częściej brać pod uwagę dobrostan ludzi w  procesie projektowania zabudowy.

– W toku ewolucji nauczyliśmy się, że otoczenie pełne zieleni i  wody, gdzie wokół nas rozciąga się otwarta przestrzeń, jest dla  nas bezpieczniejsze. W takim środowisku czujemy się chronieni przed zagrożeniami, mamy dobry ogląd tego, co nas otacza, a zieleń drzew i  trawy daje nam poczucie, że nie  będzie problemu ze znalezieniem żywności. Z kolei środowisko bardzo szare, gdzie zieleni jest niewiele, a widok jest przesłonięty przez  wysokie budynki, niczym przez  góry, może obniżać nasze poczucie bezpieczeństwa. Nie  wiemy, czy gdzieś nie  czai się na nas drapieżnik, i  nic nie  wskazuje na to, żeby w  pobliżu znajdowało się coś do jedzenia. Ludzie mają więc tendencję do preferowania pięknej przyrody, bo daje im poczucie bezpieczeństwa i  dobrego miejsca do życia – mówi w  wywiadzie dla  agencji Newseria Innowacje dr Oliver Baumann, psycholog z  Bond University w  Australii.

Naukowcy zbadali wpływ różnych miejsc w  mieście Gold Coast, gdzie drapacze chmur umiejscowione są w  nim tuż przy plaży. W badanej grupie mierzyli fizyczne reakcje na środowisko miejskie i  podmiejskie, śledząc tętno i  częstotliwość pracy mózgu.  Użyli do tego przenośnych monitorów serca i  EEG. Uczestnicy badania odpowiadali też na pytania kwestionariuszowe, podczas których opowiadali o  swoich odczuciach.

–  W ten sposób mogliśmy uzyskać kompleksową wiedzę na temat wpływu różnych środowisk na człowieka. Badane osoby preferowały obszary bardziej zielone, podmiejskie, wskazując w  ankiecie na wyższe poczucie bezpieczeństwa i  lepsze samopoczucie. Potwierdziły to nasze pomiary tętna, które miały niższe wartości, i  zapisy EEG odpowiadające stanowi większego relaksu i  kreatywności. To ważne odkrycie, bo okazuje się, że otoczenie, w  którym przebywamy, rzeczywiście ma znaczenie –  podkreśla dr Oliver Baumann.

Duża gęstość zabudowy wiąże się ze zwiększonym ryzykiem problemów zdrowotnych, takich jak zaburzenia snu, astma i  alergie, a wskaźniki lęku, depresji i  zaburzeń nastroju na obszarach miejskich są wyższe w  porównaniu z  obszarami wiejskimi. Dotychczas polityka rozwoju miast skupiała się jednak głównie na wymiarze funkcjonalnym i  możliwościach czerpania zysku ze sprzedaży, najmu czy oferowania usług. Dostrzeżenie oddziaływania zabudowy na dobrostan psychiczny mieszkańców i  osób funkcjonalnie związanych z  miastami może się przyczynić  do przemodelowania filozofii urbanistów.

–  Możemy wykorzystać uzyskane wnioski na etapie projektowania prywatnych budynków mieszkalnych lub przestrzeni publicznych, aby lepiej dopasować je do ludzi, którzy będą z  nich korzystać. Zamiast bazować na opiniach, dostajemy do ręki bardziej obiektywne narzędzie i  zyskujemy kompleksową wiedzę o  skutkach, jakie określone otoczenie wywiera na ludzi. Może nam to w  przyszłości pomóc w  planowaniu przestrzeni pod inwestycje, zarówno te prywatne, jak i  publiczne  –  przewiduje naukowiec.

To o  tyle istotne, że według ONZ światowa populacja miejska wzrośnie o  70 proc. do 2050 roku. Zdaniem naukowców będzie się to wiązało z  wyzwaniami dla  dobrostanu psychicznego człowieka i  wpłynie na ogólny nastrój, obecność stresu oraz  poczucie komfortu i  bezpieczeństwa u ludzi.

Kalendarium wydarzeń
Sklep internetowy NBI