REKLAMA
Budownictwo Materiały Wiadomości
5 Minut czytania

Import materiałów budowlanych rośnie. Produkcja w Polsce spada

Import materiałów budowlanych spoza UE rośnie, zwłaszcza w energochłonnych segmentach rynku. W ciągu pięciu lat import płytek spoza Wspólnoty zwiększył się o około 40 proc., podczas gdy ich produkcja w Polsce spadła o 16 proc., a zatrudnienie w krajowych zakładach o 22 proc. Branża wskazuje na rosnące różnice kosztowe.

materiały budowlane na placu budowy
fot. Adobe Stock
Spis treści

Import materiałów budowlanych spoza UE

Presja importowa dotyczy przede wszystkim produkcji wymagającej znacznych nakładów energii. Wśród najbardziej narażonych grup wyrobów przedstawiciele branży wymieniają płytki ceramiczne, ceramikę sanitarną, papy i inne materiały bitumiczne, rury żeliwne oraz szkło.

– Presja importowa w branży wyrobów budowlanych przede wszystkim dotyczy wyrobów najbardziej energochłonnych, które mają największe nakłady związane z ochroną środowiska. Są to na przykład płytki ceramiczne czy ceramika sanitarna, ale też papy, materiały bitumiczne, rury żeliwne czy szkło. Producenci borykają się z rosnącym importem, ponieważ produkty z takich krajów jak Chiny, Indie, Turcja lub inne kraje pozaunijne są produkowane dużo taniej. Nawet przy takiej samej jakości powoduje to, że producenci krajowi nie są w stanie konkurować z importem z tamtych krajów – mówi agencji Newseria Szymon Firląg, prezes Związku Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa.

Produkcja płytek ceramicznych wykorzystuje 65 proc. mocy

Z danych Polskiej Unii Ceramicznej, przytoczonych w raporcie prof. Marka Bryxa ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, wynika, że wykorzystanie krajowych mocy produkcyjnych w sektorze płytek ceramicznych spadło z 77,5 proc. w 2020 r. do 65 proc. w 2025 r.

Produkcja płytek wyniosła w 2025 r. niespełna 85 mln m². Import osiągnął 28,4 mln m² i był o 8,4 proc. wyższy niż w 2020 r. Znacznie szybciej zwiększały się dostawy spoza UE, które w 2025 r. sięgnęły 17,1 mln m².

Około 60 proc. płytek sprowadzanych obecnie do Polski pochodzi z państw nieunijnych, przede wszystkim z Indii, Ukrainy, Chin i Turcji. Krajowe zdolności produkcyjne wynoszą około 130 mln m² rocznie.

Spada produkcja ceramiki sanitarnej

Podobny kierunek zmian jest widoczny na rynku ceramicznych wyrobów sanitarnych. W 2021 r. krajowe zakłady wyprodukowały 85,5 tys. t tych produktów, natomiast w 2025 r. – 53 tys. t. Oznacza to spadek o około 38 proc.

Od 2023 r. zwiększał się jednocześnie import ceramiki sanitarnej. Jego wielkość wzrosła z 14,7 tys. t do 19,9 tys. t w 2025 r., czyli o około 35 proc.

– W największym stopniu za wzrost importu odpowiada wzrost kosztów produkcji zakładów unijnych, wynikających ze wszystkich regulacji związanych z ochroną środowiska, emisją CO2 itd. To wszystko są koszty: pozyskanie energii, procesy produkcyjne wymagające dużych nakładów energetycznych, wyemitowanie w związku z tym określonego ciepła czy potrzeba schładzania pewnych elementów. To wszystko wymaga nakładów, kosztów produkcji, które pozwolą uzyskać produkt. Poza granicami Unii Europejskiej tego nie mamy i wobec tego ich produkty siłą rzeczy muszą być tańsze od naszych – mówi prof. Marek Bryx ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Według analizy Polskiej Unii Ceramicznej koszt wytworzenia płytek ceramicznych był w 2025 r. o ponad 40 proc. wyższy niż w 2021 r. Wpłynęły na to przede wszystkim ceny gazu, energii i surowców, a także koszty transportu, opakowań oraz wynagrodzeń.

Zakłady ograniczają zatrudnienie

Przedstawiciele branży wskazują, że wzrost udziału importowanych produktów może prowadzić do ograniczania krajowej produkcji i zatrudnienia.

REKLAMA

– W sytuacji gdy importerzy wchodzą na rynek i zdobywają mniej więcej 25 proc. rynku krajowego, skala zagrożeń może bardzo szybko rosnąć. To może powodować zakończenie produkcji krajowej i na to miejsce wchodzi import. Są już takie przykłady: producenci specjalnego szkła do paneli fotowoltaicznych zniknęli z rynku – wskazuje Szymon Firląg. – Producenci krajowi, którzy produkują ceramikę, zmniejszają zatrudnienie w wyniku rosnącego importu. Najbardziej niekorzystne efekty będą występowały w skali lokalnej, gdzie zakład pracy ma bardzo istotny wpływ na lokalny samorząd.

Znaczenie dużych zakładów przemysłowych dla lokalnego rynku pracy pokazuje przykład gminy Nowiny w województwie świętokrzyskim. Cementownia Nowiny zatrudnia bezpośrednio ponad 300 osób. Według szacunków samorządu z zakładem i współpracującymi z nim przedsiębiorstwami związanych jest łącznie ponad 2 tys. osób.

Cementownia stanowi również źródło dochodów podatkowych gminy.

– Jeśli presja importu miałaby wpływać na ograniczenie produkcji w zakładach przemysłowych, chociażby takich jak cementownia, to miałoby to nie tylko przełożenie na jej sprzedaż i wynik finansowy, ale również wiele innych konsekwencji. Nie możemy zapominać o inwestycjach, bo firmy skupione na rynku krajowym muszą się modernizować, ograniczać emisję i ponoszą ogromne koszty transformacji energetycznej – podkreśla Łukasz Gryń, wójt gminy Nowiny. – Konkurencji się nie boimy, ale chcielibyśmy, żeby ona się odbywała na uczciwych zasadach.

Wzrósł import cementu i klinkieru

Z danych Eurostatu przytoczonych w raporcie wynika, że import cementu i klinkieru do Polski zwiększył się z 748,2 tys. t w 2023 r. do 1,24 mln t w 2025 r.

Według danych GUS krajowa produkcja cementu wyniosła w tych latach odpowiednio 16,8 mln t i 17,3 mln t.

– Musimy zwracać również uwagę na kwestie bezpieczeństwa gospodarczego. Nie możemy się uzależniać od importu – wskazuje Łukasz Gryń.

– Przemysł materiałów budowlanych powinien być traktowany bardzo strategicznie, ponieważ w zasadzie od niego zależy to, ile wybudujemy czy wyremontujemy mieszkań, ile wybudujemy dróg, czy wybudujemy Centralny Port Komunikacyjny, czyli całą infrastrukturę, w którą przez ostatnie kilkanaście lat bardzo dużo inwestowaliśmy. Ciągle nasze potrzeby w tym zakresie są bardzo duże – mówi prof. Marek Bryx. – Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby ten przemysł zniknął z mapy Polski, ponieważ w rezultacie będziemy skazani na import i trzeba będzie za niego zapłacić.

Branża postuluje rozszerzenie mechanizmu CBAM

W analizie prof. Marka Bryxa wskazano między innymi na potrzebę rozszerzenia CBAM, czyli unijnego mechanizmu dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2, na kolejne grupy materiałów budowlanych.

Postulat obejmuje również stosowanie wobec importowanych produktów takich samych wymagań środowiskowych, jakościowych i dotyczących śladu węglowego, jakie obowiązują producentów działających w UE.

– Trzeba podjąć szerokie działania na różnych szczeblach – krajowym i europejskim. Na szczeblu krajowym ministerstwo odpowiedzialne za budownictwo musi uświadomić sobie, że produkcja wyrobów budowlanych jest obszarem strategicznym z punktu widzenia bezpieczeństwa i gospodarki naszego kraju. Musi powstać jasna strategia wspierania producentów wyrobów budowlanych, między innymi w obszarze transformacji. Ci producenci będą stali przed coraz większymi wymaganiami środowiskowymi, nie są do tego negatywnie nastawieni, ale muszą mieć w tym wsparcie – przekonuje Szymon Firląg. – Na poziomie unijnym powinien być bardzo mocno słyszalny głos Polski w obszarze nowych regulacji chroniących rynek przed nieuczciwą konkurencją z krajów pozaunijnych.

Kalendarium wydarzeń
Sklep internetowy NBI
REKLAMA
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.