REKLAMA
Budownictwo Geoinżynieria Archiwum NBI Wywiady
9 Minut czytania

Mikropale i gwoździe samowiercące – wymagania normowe a dobór i zatwierdzanie materiału

Rozmowa z Jakubem Sierantem, prezesem zarządu Ischebeck Titan Polska Sp. z o.o.

Jakub Sierant, prezes Ischebeck Titan Polska, o wymaganiach dotyczących mikropali i gwoździ samowiercących

Na tegorocznych XL Ogólnopolskich Warsztatach Pracy Projektanta Konstrukcji (WPPK; Wisła, 23–26 czerwca 2026 r.) miał Pan prelekcję na temat bezpiecznego stosowania materiałów używanych  w geotechnice. Proszę powiedzieć o tym więcej.

W swoim wystąpieniu podczas WPPK zwróciłem uwagę na możliwość określenia i wyegzekwowania w zamówieniu publicznym wymagań dotyczących mikropali i gwoździ samowiercących. Jest to kwestia szczególnie istotna, gdyż podstawą zatwierdzenia wyrobu budowlanego jest często tylko i wyłącznie krajowa ocena techniczna (KOT). Tymczasem jej rola jest zgoła odmienna i nadinterpretowanie wagi KOT, czyli założenie, że ocena techniczna weryfikuje, zapewnia kontrolę wszystkich niezbędnych dla zbrojenia samowiercącego właściwości użytkowych, innymi słowy „dopuszcza” wyrób do zastosowania, może prowadzić do kosztownych błędów.

Proszę przypomnieć, do czego służy KOT?

KOT służy do wprowadzenia wyrobu budowlanego do obrotu. Zgodnie z ustawą o wyrobach budowlanych wyrób budowlany można wprowadzić do obrotu na podstawie dokumentu zwanego specyfikacją techniczną – normy zharmonizowanej albo krajowej (lub europejskiej) oceny technicznej. Normy zharmonizowane wykorzystywane są przy wprowadzaniu do obrotu zbrojenia typu pręty żebrowane, profile HEB, IPE itp. Dla systemów geotechnicznych nie istnieje obecnie norma zharmonizowana, dlatego do wprowadzenia ich do obrotu korzysta się z ocen technicznych. KOT jest specyfikacją techniczną, która powinna zawierać informacje o wszystkich kluczowych właściwościach użytkowych wyrobu. Dla jasności: samowiercące systemy geotechniczne to – według wszystkich prawideł formalnych i technicznych – takie samo zbrojenie konstrukcyjne jak pręty żebrowane czy profile typu HEB, IPE i podobne. Obie ścieżki przewidziane ustawą o wyrobach budowlanych są równorzędne. Zatem KOT powinna być tak samo szczegółowa i precyzyjna w opisie właściwości użytkowych wyrobu jak norma zharmonizowana dla pozostałych typów zbrojenia. Niestety w KOT liczba informacji o właściwościach użytkowych oraz metodach kontroli ich stałości jest drastycznie mniejsza w porównaniu z normami zharmonizowanymi. Jest to pierwszy z dwóch poważnych sygnałów ostrzegawczych, jeśli chodzi o bezkrytyczne użycie KOT.

Może Pan bliżej opisać, na czym polega ten problem?

Jak wspomniałem, mikropal lub gwóźdź gruntowy, niezależnie od sposobu wykonania, pełni w konstrukcji funkcję elementu przenoszącego obciążenia. W tym sensie jego część stalowa jest funkcjonalnie elementem zbrojenia i powinna być oceniana nie tylko przez pryzmat deklarowanej siły zrywającej całego elementu. Inaczej rzecz ujmując, systemy geotechniczne, czyli zbrojenie samowiercące, projektuje się i stosuje według tych samych norm, zasad i reżimów jak zbrojenie klasyczne, to jest z uwzględnieniem odpowiedniego gatunku stali. Wynika to wprost z norm PN-EN 14199 Wykonawstwo specjalnych robót geotechnicznych – mikropale i PN-EN 14490 Wykonawstwo specjalnych robót geotechnicznych – gwoździe gruntowe. Obie normy wymagają, aby zbrojenie mikropali i gwoździ gruntowych projektować według Eurokodu 2 (EC 2), z uwzględnieniem wszystkich reżimów dotyczących gatunku stali. W rozdziale 6.2 normy PN-EN 14199 zawarto listę elementów, które mogą być wykorzystane do zbrojenia mikropali: pręty żebrowane – zgodne z normą EN 10080, wyroby walcowane na gorąco (HEB, IP, IPE) – zgodne z normą EN 10025, kształtowniki rurowe, zbrojenie samowiercące – zgodne z EN 10210/10219.

Zatem zbrojenie poprawnie zaprojektowane i użyte zgodnie z wymaganiami EC 2 musi być wykonane ze stali konstrukcyjnej przeznaczonej dla budownictwa, ujętej w CPR, czyli rozporządzeniu UE 2024/3110. Rozporządzenie to ustanawia zharmonizowane zasady wprowadzania i udostępniania wyrobów budowlanych na rynku oraz wspólny język techniczny służący do oceny ich właściwości. Gatunek stali ujęty w CPR ma tu szczególne znaczenie – dla wyrobu wykonanego ze stali przeznaczonej dla budownictwa, objętej normą wyrobu i ujętej w CPR, istnieje rozbudowany system wymagań materiałowych i produkcyjnych, m.in. określony gatunek, skład chemiczny, własności mechaniczne, tolerancje, wymagania dotyczące badań, identyfikowalności i kontroli produkcji. Można powiedzieć, że taki wyrób jest w pełni zaprogramowany do określonej funkcji konstrukcyjnej, jego właściwości są stałe, kontrolowane od samego początku produkcji i identyfikowalne na każdym etapie życia wyrobu.

Na czym polega drugi sygnał ostrzegawczy przy bezkrytycznym stosowaniu KOT?

Otóż funkcjonują na rynku oceny techniczne wydane dla zbrojenia samowiercącego wykonanego z gatunków stali nieprzeznaczonych dla budownictwa, lecz, najczęściej, do produkcji części maszyn, modyfikacji termicznych itp. Te gatunki stali nie są ujęte w CPR (nie są przeznaczone do stosowania w budownictwie), pozostają więc poza systemem bezpieczeństwa ustanowionym w rozporządzeniu. Właściwości wyrobu hutniczego nie zależą od jednolitego katalogu (jak dla stali zbrojeniowych), a od zakresu i formy, w jakiej zostały zamówione przez producenta wyrobu. Nie ma stałej, automatycznej kontroli właściwości poszczególnych partii.

Mamy więc do czynienia z wyrobem, który został legalnie wprowadzony do obrotu, jednak jego przydatność do użycia pozostaje pod dużym znakiem zapytania. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę szczegółowość KOT. Kluczowe pytanie brzmi: czy zakres właściwości objętych KOT oraz sposób ich oceny pozwalają zamawiającemu obiektywnie potwierdzić spełnienie wymagań postawionych w SIWZ i dokumentacji projektowej?

Wystarczy dokonać analizy matrycy równoważności i porównać z zakresem informacji ujętych w KOT pod względem właściwości mechanicznych stali i elementu stalowego, nośności i sposobu jej wyznaczenia oraz zakresu ważności deklarowanych wartości, takich jak trwałość i odporność korozyjna odpowiednia do projektowanego okresu użytkowania, wymiary, tolerancje i właściwości geometryczne, identyfikowalność materiału i partii produkcyjnej, kontrola składu chemicznego i własności mechanicznych materiału, jeżeli są istotne dla bezpieczeństwa, zasady zakładowej kontroli produkcji oraz sposób nadzorowania właściwości, badania typu i (lub) badania bieżące oraz ich częstotliwość, zasady postępowania w przypadku niezgodności i utrzymania stałości deklarowanych właściwości, zgodność z wymaganiami projektowymi i geotechnicznymi dla konkretnego zastosowania. Już pobieżna analiza doprowadzi do konkluzji, że deklarowane w KOT siła zrywająca, wymiary i tolerancje (w zasadzie jedyne właściwości podlegające kontroli) nie dają podstaw do stwierdzenia równoważności wyrobu względem wyrobu wykonanego ze stali zgodnej z PN-EN 10210.

Mikropale i gwoździe samowiercące – wymagania normowe a dobór i zatwierdzanie materiału

Jakie płyną z tego wnioski dla zamawiającego?

KOT należy traktować przede wszystkim jako dokument techniczny służący do wprowadzenia wyrobu do obrotu. Nie należy jednak utożsamiać samego faktu posiadania KOT z ogólnym domniemaniem, że wyrób posiada taki sam poziom udokumentowania wszystkich właściwości jak wyrób objęty szczegółową normą wyrobu (np. PN-EN 10210 dla zbrojenia samowiercącego). Powtórzę raz jeszcze, że nie każdy wyrób posiadający ETA/KOT jest automatycznie równoważny z każdym wyrobem objętym normą zharmonizowaną. Legalność wprowadzenia wyrobu do obrotu i spełnienie wymagań SIWZ oraz dokumentacji projektowej dla zamówienia publicznego to dwa odrębne zagadnienia.

Zgodnie z zapisami prawa (artykuły 99 i 101 Prawa zamówień publicznych, w których zamawiający określa wymagania związane z przedmiotem zamówienia i proporcjonalne do jego celu, a następnie wymaga ich obiektywnego wykazania) należałoby stwierdzić, że za rozwiązanie równoważne można uznać takie, w którym można wykazać równoważność w zakresie wszystkich właściwości istotnych dla bezpieczeństwa, trwałości i funkcji projektowanego elementu. Jeżeli przedstawiona KOT obejmuje jedynie ograniczony zestaw parametrów i nie ustanawia sposobu weryfikacji innych właściwości wymaganych przez zamawiającego, sama KOT nie stanowi wystarczającego dowodu równoważności w tym zakresie.

REKLAMA

Jak zabezpieczyć interes techniczny, prawny i finansowy zamawiającego (i swój własny jako projektanta lub inspektora nadzoru) w sytuacji, gdy systemy geotechniczne wprowadzane są do obrotu na podstawie KOT?

Najprościej rzecz ujmując, trzymać się wymagań normowych odnośnie do gatunku stali, który jest przeznaczony dla budownictwa. Na marginesie dodam, że stwierdzenie, że stale do produkcji części maszyn, do ulepszania cieplnego itp. nie są przeznaczone do stosowania w budownictwie to stanowisko Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego.

Jeżeli KOT wydano dla zbrojenia samowiercącego wykonanego ze stali przeznaczonej dla budownictwa (najogólniej stale gatunku S) zgodnie z odpowiednią normą materiałową, np. PN-EN 10210, to jesteśmy po bezpiecznej stronie. Mamy pewność, że użyta stal przeszła przez gęste sito w postaci systemów bezpieczeństwa wynikających z CPR, całego rozbudowanego systemu produkcji, nadzoru, kontroli i identyfikowalności wyrobu. Dodatkowo mamy pewność spełnienia wymagań normowych w zakresie stali zgodnej z Eurokodem 2 i reżimami określonymi w normach dla gwoździ gruntowych i mikropali. Krótko mówiąc, cały wymyślony do tego celu system zadziałał za nas.

Jeśli decydujemy się rozważać zbrojenie samowiercące ze stali nieprzeznaczonej dla budownictwa, wówczas cały ciężar weryfikacji prawidłowości właściwości użytkowych i ich stałości bierzemy na siebie. Łącznie z odpowiedzialnością. Warto przypomnieć, że producent odpowiada wyłącznie za zadeklarowane w KOT właściwości użytkowe, czyli siłę zrywającą, wymiary i tolerancje. Ciężar dowodu równoważności jest szalenie istotny, a jego rzetelne przeprowadzenie może okazać się trudne, bowiem zdarza się, że producent odmawia udostępnienia informacji np. o składzie chemicznym stali, zasłaniając się tajemnicą handlową. Zestawiając oba wymienione przypadki, wybór wydaje się raczej oczywisty.

Jak ta sytuacja wpływa na rynek?

Przytoczę trzy istotne sentencje, będące pochodną badań nad rynkiem. Ich autorką jest Maureen Ohlhausen, była przewodnicząca Federalnej Komisji Handlu USA (Federal Trade Commission – FTC). Trudno nie zauważyć, że nakreślony obraz pasuje do sytuacji na polskim rynku. Zastanówmy się, jak to zmienić, kierując się argumentacją podaną w trzeciej sentencji.

Wykluczasz, nie tylko żądając, ale przede wszystkim nie żądając. Brak minimalnych kryteriów poprawności technicznej przy zatwierdzaniu materiału (lub brak egzekwowania odpowiednich kryteriów) prowadzi do wykluczenia wyrobów budowlanych o odpowiedniej jakości i trwałości, zgodnych z właściwymi normami, które zostały opracowane do zamierzonego zastosowania w budownictwie. W rezultacie prowadzi to do zaburzonej konkurencji na rynku na korzyść wyrobów podobnych, ale tańszych. Tańszych, bo wykonanych z gatunków stali nieprzeznaczonych do stosowania w budownictwie.

Brak wymagań nie oznacza bezstronności. Brak minimalnych wymagań technicznych bądź nierespektowanie takich wymagań pozwala zaistnieć w procesie konkurencyjnym wyrobom nieprzeznaczonym do stosowania w budownictwie. Prowadzi to do asymetrii strukturalnej: konkurują ze sobą rozwiązania niekompatybilne – nierównoważne! – pod względem jakości, bezpieczeństwa i trwałości. Zamawiający tworzy w ten sposób środowisko, które faworyzuje niskie standardy techniczne i wyklucza wyroby w pełni zgodne z właściwymi normami projektowymi, materiałowymi i wykonawczymi.

Otwarty rynek nie oznacza rynku bez zasad. Wolna konkurencja wymaga wspólnych minimalnych warunków technicznych i jakościowych. Bez nich nie może być mowy o konkurencji. Pozostaje faworyzowanie wyrobów niezgodnych z normami, które nie powinny być stosowane w budownictwie. To z kolei prowadzi do wzrostu ryzyka technicznego (awarii, katastrofy budowlanej) oraz do niewłaściwego wydatkowania środków publicznych (zamawiający zapłacił, a nie dostał tego, co powinien – de facto zapłacił za coś, co nigdy nie powinno zostać wbudowane).

Dziękuję za rozmowę.

Czytaj więcej na www.titan.com.pl

>>> Artykuł ukazał się w wydaniu 5 (128) wrzesień – październik 2026

Kalendarium wydarzeń
Sklep internetowy NBI
REKLAMA
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.